Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze | Okiem Poświatowskiego (odc. 5)
Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze
Był rok 2017, kiedy znany dziennikarz Piotr Najsztub potrącił 77-letnią staruszkę na przejściu dla pieszych. Mężczyzna miał odebrane prawo jazdy, jego samochód nie miał aktualnego przeglądu, ani ubezpieczenia OC. Dwa lata później został uznany przez sąd za niewinnego. Zdaniem biegłego Najsztub jechał powoli, około 20 km/h, warunki pogodowe były kiepskie no i – cytat – „nie udało się ustalić z jaką prędkością mogła wejść na przejście 77-latka”. Cóż, może wbiegła, może śmigała szybciej niż 20 km na godzinę?
Inny przykład. Kamera na stacji benzynowej rejestruje, jak jakiś mężczyzna podchodzi do lady, bierze leżące tam 50 zł i odchodzi. To sędzia Mirosław Topyła. Wyrok Sądu Najwyższego – sędzia niewinny. Bo jest osobą odpowiedzialną, introwertyczną, ale bardzo roztargnioną. Więc może wziął te 50 zł przez roztargnienie, bez zamiaru kradzieży?
Te przykłady można mnożyć. Mamy emerytkę, skazaną za krytykę Jerzego Owsiaka. Jest Stanisław Michalkiewicz, który o tym, że odbył się jakiś absurdalny proces przeciwko niemu, dowiedział się, gdy wskutek wyroku sąd wyczyścił mu konto i wybitny prawicowy publicysta pozostał bez środków do życia.
Niedawno sąd nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeprosić panią reżyser Agnieszkę Holland i zapłacić 50 tys. zł grzywny. Za co? Za porównanie jej propagandowego paszkwila pt. „Zielona Granica” do propagandowych produkcji III Rzeszy. Jak widać, niektórzy w naszym kraju są świętymi krowami, którzy żadnej krytyce nie podlegają. Brakuje jeszcze, żeby na ten propagandowy paszkwil szkalujący straż graniczną broniącą naszej Ojczyzny, w akcie „wynagradzającym” za krytykę, masowo organizowano szkolne wycieczki.
Nergal, czyli Adam Darski, lider satanistycznego zespołu, oskarżony np. o to, że zamieścił film, w którym śpiewając dziecięcą piosenkę, wymachiwał figurką penisa, na którym umieszczono ukrzyżowanego Chrystusa. Wyrok: niewinny. W takich sprawach zwykle argumentuje się sloganami o „wolności artystycznej”, „wolności słowa”. Tej samej, która nagle znika w przypadku krytyki świętych krów, takich jak np. Agnieszka Holland, Jerzy Owsiak czy Roman Giertych, o czym za chwilę.
Grzegorz Braun, ciągany po sądach za zgaszenie chanukowych świec w sejmie podczas rytuału żydowskiej sekty Chabad Lubawicz, uważającej „gojów”, czyli „nie- Żydów” za podludzi, stworzonych przez demony. Proces trwa, niedawno przed sądem wezwany na świadka rabin z rozbrajającą szczerością przyznał, że podczas obrzędów chanukowych odmawia się modlitwę dziękczynną za wydanie „gojów” w ręce Żydów.
Adam Borowski, jeden z bohaterów solidarnościowego podziemia, ma iść do więzienia za słowa o Romanie Giertychu, Borowski ma 71 lat, jest chory na raka. Za kratami spędzi 6 miesięcy. Za co? Za odmowę przeproszenia Romana Giertycha. Chodzi o głośną aferę wyprowadzania pieniędzy z Polnordu, o której pisali dziennikarze wszystkich ogólnopolskich mediów. Roman Giertych w związku z tą sprawą unikał prokuratury, przeniósł się do Włoch, potem osłonił go immunitet poselski, ostatecznie zaś, za rządów Donalda Tuska, został „odcięty od stryczka”, sprawie ukręcono łeb, a prokuratura umorzyła sprawę jego udziału w procederze. Adam Borowski kilkukrotnie stwierdził, że poseł Giertych jako adwokat współpracował z przestępcami. Sąd nakazał mu za tę wypowiedź przeprosiny, Borowski odmówił, wobec czego pójdzie do więzienia. Na wolności pozostaje póki co mnóstwo dziennikarzy, którzy pisali o Giertychu mniej więcej to samo, co powiedział Adam Borowski.
Wesoło jest i na innych podwórkach. Z użyciem upolitycznionych sądów wsadza się do więzienia prezydentów, unieważnia wybory – na przykład na życzenie Komisji Europejskiej, jak to miało miejsce w Rumunii. W Anglii zamiast gwałcicieli, do więzień trafiają Brytyjczycy, którzy krytykują przyjmowanie zagrażających bezpieczeństwu nachodźców, żyjących po hotelach na koszt podatników. Do więzień trafiają ludzie, którzy dopuszczają się takiej myślozbrodni, jak „myślna” modlitwa w pobliżu tak zwanej kliniki aborcyjnej. Jeżeli państwo myślicie, że te trendy to nie u nas – jesteście w błędzie. Przecież dopiero co niewinna okazała się aborcjonistka Gizela Jagielska z Oleśnicy, z „pierwszorzędnymi korzeniami”, jak to się mówi, aby uniknąć oskarżeń o antysemityzm. Najbardziej bulwersująca była sprawa nienarodzonego, 9-miesięcznego Felka, chłopca zabitego przez wstrzyknięcie w serce chlorku potasu. Nawiasem mówiąc to również w jej przypadku interweniował poseł Grzegorz Braun, próbując dokonać obywatelskiego zatrzymania. Za to wszystko „doktor Gizele”, jak mówią niektórzy, otrzymała od magazynu „Wysokie Obcasy”, stworzonego jako dodatek do – jak mówią niektórzy – żydowskiej gazety dla Polaków, tytuł „Superbohaterki Roku 2025”.
Do więzienia za to pójdzie pewna matka trojga dzieci. Za co? Pani Weronika Krawczyk, mieszkanka diecezji pelpińskiej, w roku 2016 odmówiła aborcji własnego syna, a kilka lat później odradziła innemu małżeństwu korzystanie z usług lekarza, który wcześniej namawiał ją do uśmiercenia jej dziecka. Za te słowa prawdy została skazana prawomocnym wyrokiem sądu na prace społeczne i zobowiązana do publicznych przeprosin tego lekarza. Kobieta odmówiła, za co pójdzie do więzienia. W tej sprawie biskup pelpiński Ryszard Kasyna wystosował, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, bezprecedensowy list do wiernych, z prośbą o modlitwę w intencji dzielnej kobiety i wsparcie petycji o jej ułaskawienie, skierowanej do Prezydenta RP. I to właśnie jej historia skłoniła mnie do napisania niniejszego felietonu…
Tę listę niesprawiedliwości można ciągnąć długo. Co łączy wszystkie te kwestie? Moim zdaniem – Orwell. I jego „Folwark zwierzęcy”, w którym „wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze”. I kiedy wzbiera we mnie gniew, zwłaszcza na wymiar niesprawiedliwości w Polsce, to myślę sobie, że dla niektórych jesteśmy tylko trzodą chlewną, przeznaczoną na ubój, jeżeli tylko będzie taka potrzeba. Natomiast w przypadku większych świń, pilnujący żeby im samym nie stała się krzywda, w myśl zasady, że prawo jest dla maluczkich – decyduje po prostu bliskość koryta.
Szanowni Państwo. „Pomsta należy do mnie” – mówi Pan. Jednak praktycznie każdego dnia stajemy przed wyborami, w których stajemy albo po stronie cywilizacji życia, albo po cywilizacji śmierci. Czasem stajemy po „ciemnej stronie” po prostu wykazując obojętność, zapominając o tym, „że aby zwyciężyło zło, wystarczy milcząca zgoda dobrej większości”.








