Przypomnijmy, że środowiska krytykujące SAFE wskazują m.in. na fakt, iż pożyczka, którą spłacać będziemy przez kilkadziesiąt lat, obarczona jest ryzykiem kursowym oraz „mechanizmem warunkowości”, którym Unia Europejska „ćwiczyła nas”, blokując środki, gdy władzę objęło Prawo i Sprawiedliwości, ugrupowanie przynajmniej w kwestii deklaracji broniące suwerenności Polski. Programu tego nie przyjęło też kilka państw, w tym same Niemcy Krytycy zwracają uwagę na fakt, iż w przypadku propozycji prezydenta to Polska decyduje co i kiedy chce kupić, a przede wszystkim od kogo – w przypadku SAFE, od maja tego roku decyzje muszą być uzgadniane z innymi państwami, które mają inne potrzeby zbrojeniowe i które mogą chcieć kupić uzbrojenie od innych, niż polskie producentów. Oznaczałoby to złamanie konstytucji i przekazanie kompetencji dotyczących polskich sił zbrojnych, ich wyposażenia, zdolności bojowej – organom unijnym, co nie znajduje również odzwierciedlenia w unijnych traktatach.
Skoro propozycja prezydenta daje pełną niezależność w sfinansowaniu potrzeb polskich sił zbrojnych, a unijny SAFE tego nie daje – to jakie jest prawdziwy cel skorzystania z mechanizmu SAFE, mimo iż jest on tak niekorzystny?
Co więcej, dla organów unijnych „polska firma” to również firma zagraniczna, prowadząca działalność w Polsce i niemieckie koncerny zbrojeniowe, np. producent przekładni Renk, już zapowiadają swoją obecność w Polsce, a niemiecki Rheinmetal w październiku ubiegłego roku podpisał memorandum w współpracy z Polską Grupą Zbrojeniową. W efekcie to niekoniecznie polskie, rodzime firmy mogą okazać się prawdziwym beneficjentem zakupów, tylko firmy zagraniczne, w szczególności niemieckie.
Kolejna wątpliwość to padające deklaracje mówiące o tym, że z zaciągniętej na koszt przyszłych pokoleń pożyczki, w 5 procentach (a może więcej?) skorzystać ma Ukraina.
I wreszcie: program SAFE mówi, że 65 procent komponentów uzbrojenia ma pochodzić z państw unijnych. W tej sytuacji zachodzi obawa, że w takim razie nie będziemy mogli z niego kupić tego, co kupowaliśmy dotąd – a mowa o czołgach koreańskich, amerykańskich, hałbicach, systemach rakietowych, amerykańskich wyrzutniach i myśliwcach, tureckich dronach? Czy SAFE nie będzie gwoździem do trumny polskich producentów z tego względu, że część naszych produktów powstaje na np. koreańskich platformach, zatem nie będziemy mogli ich kupić?





