Na wstępie wypada zauważyć, że pani Marta J. nie została zwolniona dyscyplinarnie, tylko w normalnym trybie i w jej przypadku zarząd powiatu miał prawo rozwiązać umowę o pracę z zachowaniem okresu wypowiedzenia, w dowolnym momencie.
Po drugie w naszej ocenie sugestia „zemsty” jest tu daleko idąca, bo zarząd powiatu podjął decyzję w tej sprawie jednogłośnie, mimo iż, o ile nam wiadomo, jego członkowie niekoniecznie się ze sobą zgadzają w każdej sprawie. Co więcej, ewentualne „wstrzymanie się” od głosu przez Romana Łucarza określanego przez nieznanego autora jako człowieka pozbawionego honoru, również zaskutkowałoby rozwiązaniem umowy o pracę z dyrektor Martą J. No a poza tym, gdy komuś zarzuca się brak honoru, pasowałoby mieć choć tyle honoru własnego, żeby się pod swoimi zarzutami podpisać, tak, by nie stwarzały wrażenia ujadania jakiegoś internetowego trolla. W chwili pisania niniejszego tekstu, tego podpisu nie dostrzegliśmy.
Po trzecie wbrew temu, co twierdzi w IKC nie podpisany z imienia i nazwiska autor, według naszch informacji, w żadnym z DPS nie wykryto tylu tak poważnych nieprawidłowości, na miarę tych DPS w Nowodworzu w ostatnim okresie albowiem – jak się dowiedzieliśmy – kontrole te jeszcze trwają.
Po czwarte – choć to nie nasza sprawa – o pomówienie ociera się stwierdzenie, jakoby „wiele podobnych uchybień” wykazały kontrole w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, gdzie „nadal dyrektorką jest Anna Górska (skazana na 13 miesięcy pozbawienia wolności oraz zakaz sprawowania funkcji kierowniczych w jednostkach samorządu terytorialnego na okres 5 lat – wyrok nieprawomocny)” – co podkreśla niemal w każdym akapicie nie podpisany z imienia i nazwiska autor, najwyraźniej obawiający się, że jego czytelnik już po kilku zdaniach mógłby zapomnieć, kto w tej sprawie został nieprawomocnie skazany.
Wiadomo nam, że w PCPR na przestrzeni ostatniego roku przeprowadzono kilka kontroli. W wystąpieniach po kontroli Państwowej Inspekcji Pracy znajdujemy takie wstrząsające zalecenia, jak te dotyczące wprowadzenia zmiany w regulaminie pracy, prawidłowe określenie w dwóch umowach miejsca pracy, ustalanie wysokości dopłat z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych z uwzględnieniem, w ocenie sytuacji materialnej pracownika, dochodów osiąganych poza zakładem pracy i dochodów członków rodziny pozostających we wspólnym gospodarstwie, dokonanie ocen ryzyka zawodowego, wypłacenie trzem osobom ekwiwalentu pieniężnego za pranie odzieży roboczej we własnym zakresie przez te osoby itp. Żadne z tych uchybień nie jest „podobne” do rangi tych, które wykryto w DPS w Nowodworzu.
Niczego nagannego w PCPR nie stwierdziła kontrola Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, przeprowadzona w 2024 roku, a dotyczyła ona również realizacji dwóch zaleceń z poprzedniej kontroli.
Kolejna kontrola w PCPR dotyczyła rodzin zastępczych, domów dziecka i podobnych placówek – efekt: brak wniosków do realizacji, „nie stwierdzono uchybień i nieprawidłowości”.
Również kontrola Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przeprowadzona w PCPR w tym roku, kończy się stwierdzeniem „nie stwierdzono nieprawidłowości”.
Po piąte, jak czytamy, „w ostatnim tygodniu dyrektorka DPS Nowodworze odmówiła udzielenia informacji na temat prywatnych spraw mieszkańców DPS i ich majątków (RODO), które starosta Jacek Hudyma chciał przekazać jednej z lokalnych telewizji prowadzącej internetową krucjatę w obronie Romana Łucarza i Anny Górskiej (…)”
I wydźwięk tych stwierdzeń jest taki, że wstydzący się chyba swojego imienia i nazwiska autor, próbuje uczynić z tego zarzut. Nie wiemy, z jakiej szklanej kuli nie podpisany w żaden sposób autor artykułu czerpie takie informacje, ale domyślamy się, że chodzi o nas. Otóż na razie nasza redakcja nie zwracała się, ani ustnie, ani pisemnie, ani do starosty Jacka Hudymy, ani do jakiejkolwiek pracownika Starostwa Powiatowego w Tarnowie z prośbą o udzielenie informacji na tematy „prywatnych spraw mieszkańców DPS i ich majątków”. I również ta kwestia ociera się o pomówienie.
Gdybyśmy jednak nawet o takie kwestie pytali – mielibyśmy do tego pełne prawo, bo pytać każdy może, podobnie jak niepodpisany autor pytał, ile pieniędzy ze starostwa otrzymują poszczególne redakcje i taką odpowiedź otrzymał, za co przy okazji serdecznie dziękujemy, ponieważ wiedza ta pomoże nam przy przyszłorocznych negocjacjach ze Starostwem Powiatowym w Tarnowie.
Dziękujemy również nieznanemu autorowi za podsunięcie dość oczywistego pomysłu – i w najbliższym czasie, gdy w DPS w Nowodworzu pojawi się nowa osoba zarządzająca, zwrócimy się z pytaniami w kwestii majątków i depozytów podopiecznych, tego komu i na jakich zasadach zostały przekazane, tak aby rozwiać wszelkie wątpliwości w tej sprawie. Jest to jedynie kwestią czasu, a ponadto istnieją inne drogi ustalenia faktów, niż zwracanie się z pytaniami jedynie do starostwa powiatowego.
Po szóste: tak, otrzymaliśmy na działania promocyjne ze Starostwa Powiatowego w Tarnowie za pierwsze półrocze kwotę 3.900 zł. Nie pamiętam tylko, czy netto, czy brutto. Jak wiadomo, bez 600 zł miesięcznie nasza redakcja nie miałaby z czego żyć i musiała upaść. Zniewalająca nas wizja otrzymania oszałamiającej kwoty 600 zł miesięcznie otumaniła nas do tego stopnia, by – jak rozumiem intencje nieznanego mi autora z IKC – wyprodukować „paszkwil” na dyrektor DPS w Nowodworzu i ruszyć z „krucjatą” w obronie byłego starosty, dyrektor PCPR, wójta Szerzyn i dwóch innych osób, narażając się przy tym na nieprzyjemności i procesy sądowe.
Otóż całą sprawą zainteresowaliśmy się „pro publico bono”, z trudem znajdując na nią czas, gdyż próbując rozwiać nasze pierwsze wątpliwości – natrafialiśmy na coraz to kolejne wątpliwe kwestie, których skala nas zszokowała i które stopniowo naszym widzom i czytelnikom będziemy przybliżali. I nie wzięliśmy, ani nie weźmiemy za nasze materiały na ten temat ani złotówki. Zatem w odpowiedzi na te insynuacje możemy tylko stwierdzić, cóż, każdy sądzi po sobie…
Nie ma też niczego sensacyjnego w tym, że wszystkie media w mniejszym czy większym stopniu, stale bądź okresowo, otrzymują jakieś środki od samorządów czy innych podmiotów. Z braku prawdziwej „klasy średniej” tak wygląda polska rzeczywistość po 1989 roku. To już kwestia indywidualnej oceny, na ile byt danego medium jest uzależniony od publicznych środków oraz kwestia kręgosłupów moralnych tworzących te media redakcji. Nasz kręgosłup ma się dobrze. W przeszłości – każdy z nas na swoim podwórku – krytykował PiS, gdy rządziło PiS i krytykował PO, gdy rządziło PO. Co więcej, każdy z nas brał udział w działaniach wymierzonych w sanitaryzm PiS i PO w okresie plandemii, więc próbowanie sugerowania, że ktoś nam zapłacił za powstanie jednostronnego tekstu, budzi nasze rozbawienie. W tym zakresie nie mamy sobie nic do zarzucenia.
Moglibyśmy oczywiście zacząć kopać się po kostkach również sprawdzając, skąd IKC czerpał środki, albo może nie czerpał, bo dajmy na to, był zbyt nisko oceniany, by być dofinansowywanym z środków jakiegoś samorządu i teraz zazdrości tych 600 zł na miesiąc. Tego czynić nie chcemy, ograniczymy się jedynie do zauważenia powszechnie dostępnych rejestrów, które może sprawdzić w podstawowym zakresie każdy, bez opłacania dostępu.
Jak widzimy na zdjęciu, IKC zarzucając innym korzystanie z środków publicznych, czyli pieniędzy podatnika, sam z tych środków nie raz korzystał. (zdjęcie). W roku 2022 z Urzędu Miasta Tarnowa otrzymał np. pomoc publiczną w charakterze dwóch refundacji w wysokości 27.700 zł oraz 28.100 zł. Ale my z tego tytułu wyrzutu nie czynimy. Trzeba jednak pamiętać, że rzucane błoto, łatwo przyczepia się do rzucającego.

Konkludując: zarzucający nam „internetową krucjatę w obronie Romana Łucarza i Anny Górskiej” nieznany nam autor (zapominający o innych skazanych), zapowiada krucjatę własną, gdyż nagle okazało się, że „wypływają inne, poważne sprawy związane z nieprawidłowościami w starostwie powiatowym w Tarnowie”, którymi on się zajmie. Szkoda, że bliżej nieokreślone „poważne sprawy” wypływają akurat teraz, gdy rozwiązano umowę o pracę osoby związanej rodzinnie z IKC. Mamy nadzieję, że nie są to sprawy o charakterze karnym. Bo posiadanie wiedzy na temat potencjalnych przestępstw, przetrzymywanie jej i nie zawiadomienie niezwłocznie odnośnych organów, stanowi przestępstwo.
Tak czy owak, zapowiada się ciekawy serial. Na tę okoliczność kupimy sobie do redakcji dużą paczkę popkornu, żeby nam się lepiej oglądało…
Mirosław Poświatowski
Paweł Kudrański











