Majtki towarem strategicznym w Polsce | Okiem Poświatowskiego (odc. 2)
„Pani, rajstopy rzucili” – z pewnością wielu starszych mieszkańców naszego miasta doskonale pamięta czasy PRL, gdy m.in. takie rzeczy jak rajstopy czy papier toaletowy stanowiły „towar strategiczny”. Historia lubi się powtarzać, choć nigdy dosłownie. Teraz swego rodzaju „towarem wrażliwym”, stały się w Polsce m.in. majtki. Ale po kolei…
Wszystko stało się tak po cichu i bez rozgłosu, bez krzyku zarzynanych owiec likwidujących swoje drobne biznesy na Burku i po targowiskach miast w całej Polsce. Od 17 marca obowiązują nowe zasady systemu SENT. To system służący do monitorowania transportu towarów „wrażliwych”, czyli takich jak np. paliwa, alkohol, czy odpady. Zarządza nim Krajowa Administracja Skarbowa. Od 17 marca towarem wrażliwym stały się wybrane towary z branży odzieżowej i obuwniczej, powyżej 10 kg lub powyżej 20 sztuk obuwia. W tym przywołane na wstępie „majtki”.
Każdy taki transport – np. z hurtowni w jednym mieście do sklepiku czy na bazar w drugim, musi być zgłoszony w systemie na specjalnej platformie, jeszcze przed rozpoczęciem podróży. Kierowca ma obowiązek używać w czasie transportu lokalizatora GPS i biada mu, jeżeli system nawali czy straci gdzieś zasięg. Za brak zgłoszenia, błędne dane lub brak lokalizatora grozą wysokie kary pieniężne zarówno dla przewoźnika, jak i nadawcy i odbiorcy transportu.
W Polsce funkcjonują najprzeróżniejsze służby, którym przyznaje się coraz to nowe uprawnienia i kompetencje kontrolne i inwigilacyjne. Jednocześnie coraz bardziej komplikuje się gąszcz przepisów, zgodnie z którymi coraz łatwiej podpaść – w sposób niezawiniony – pod jakiś paragraf i coraz łatwiej jest o pójście z torbami pod dyktatem opresyjnego państwa.
Teraz już nie tylko KSEF, ale i SENT stał się opresyjnym narzędziem utrudniającym działalność gospodarczą Kowalskiemu. W zasadzie można odnieść wrażenie, jakby wszelka aktywność, przedsiębiorczość Kowalskiego z roku na rok była coraz bardziej utrudniana i niemile widziana, jakby państwo polskie, jakby jego rządzący chcieli przedsiębiorczych Polaków wypchnąć z kraju, ukarać ich zaradność, albo jakby zależało im, by utrzymywani byli na bezrobociu, na garnuszku innych podatników – pytanie jakich, lub po prostu za miskę ryżu zasuwali w obcym korpo.
W sytuacji opresyjnego państwa, gdy rośnie nadmiar danin i biurokratycznych regulacji, zaczyna rozwijać się szara strefa, będąca wyrazem instynktu samozachowawczego ludzi, którzy chcą przetrwać lub jako tako godnie żyć. Wtedy opresyjne państwo przykręca śrubę. Stopniowo, szara strefa staje się strefą przestępczości zorganizowanej – wraz ze wzrostem bezwzględności organów państwa, któremu brakuje pieniędzy, rośnie bezwzględność obywateli.
Jeżeli to nie państwo, jako forma organizowania się społeczeństwa, narodu, służy ludziom, ale to ludzie mają służyć państwu, wówczas stopniowo obywatele przestają się z tym państwem identyfikować. Takie państwo staje się okupantem, wrogiem, a ucieczka z jego fiskalnych łap – czymś chwalebnym, pożądanym, moralnie słusznym i koniecznym. Tak jak dzieje się teraz, zwłaszcza w zderzeniu z sytuacją w przepraszam za wyrażenie: publicznej służbie zdrowia, w której realizuje się kolejny etap Narodowego Programu Eutanazji, drastycznie ograniczając dostęp do specjalistycznych badań.
Z takim państwem, przekształconym w żerowisko politycznych koterii i sitw, gdzie każdy obywatel traktowany jest jak potencjalny złodziej, niemal nikt się już nie identyfikuje. Nikt nie będzie go bronić. Nikt nie będzie gotów dla niego pracować, czy za niego umierać. Takie państwo upada i zostaje rozerwane na kawałki przez sąsiadów.
Tu nie chodzi tylko o przywołane „majtki” jako towar równie wrażliwy jak paliwo, tytoń czy alkohol. Po prostu kiedy się patrzy na to wszystko, a przy tym na gangrenę toczącą polski wymiar sprawiedliwości i w zasadzie każdy aspekt życia publicznego, człowiek zadaje sobie pytanie, na jakim etapie upadku państwowości polskiej się znajdujemy.
A Wy, drodzy widzowie, jak sądzicie?










