Ponarzekamy?
Spróbujmy, tym, bardziej, że narzekactwo stało się niejako programowe i to pomimo postępującej amerykanizacji naszej kultury z jej naczelnym nakazem: Masz być szczęśliwy, nawet jak nie jesteś! A już na pewno wtedy, kiedy na ciebie patrzą i kiedy pytają, jak się czujesz.
Odpowiedź: I am happy; I am fine. No i w sumie „keep smiling”, choćby wszystko się waliło, choćby rozrywało nam serce.
Taka to antykultura, w której musisz kłamać i w zasadzie zapomnieć kim jesteś, skąd się wziąłeś (rodzice, dziadkowie), jakie są twoje kody kulturowe i duchowe…
Tak, transhumanizm zdefiniowany po masońsku w Davos czy nawet na jakiejś wyspie Epsteina, to jest ten projekt nowego globalnego niewolnictwa…
Jedni mówią, że dość u nas tej Unii (Europejskiej, oczywiście), a inni, że jej mamy wciąż za mało.
Są tacy co z pianą na ustach deklarują nienawiść do Rosji, a inni – jak najbardziej są i tacy – twierdzą, że to jedyna szansa na przyszłość Polski.
Znam wielu, którzy dzień zaczynają od TVNu, ale znam równie wielu, którzy bez porannego serwisu TV TRWAM nie uważają dnia za rozpoczęty. I jedni drudzy chcą po prostu wiedzieć, co mają myśleć.
Dobrze, chyba za bardzo się rozpędziłem w tym „nauczaniu”. A mieliśmy ponarzekać – konkretnie.
Po pierwsze: POPIELEC.
Dzień wcześniej karnawał jeszcze walczył z postem: a to „śledzi” (a on lubi pływać), a to dyskoteka (młodzi muszą się wyszaleć). A parę godzin później?
Czy widzicie Państwo jakieś zmiany wokoło siebie? No i w sobie – widzicie?
Czy wciąż jesteśmy reprezentantami cywilizacji łacińskiej, zachodnioeuropejskiej? Przecież tak się tym potrafimy chwalić, lekceważąc i traktując pejoratywnie tych, co chwalą Boga podwójnym znakiem Krzyża. Czy Polska nadal jest cywilizacyjnie chrześcijańska?
Kacper Tomasiak, potrójny medalisty zimowej olimpiady w Mediolanie. Wiemy wszyscy o co chodzi, prawda? 19-letni młodzieniec wraca do domu, do Bielska-Białej, a konkretnie do wsi Bystra. Wraca dokładnie w dniu rozpoczynającego się Wielkiego Postu, w Popielec. Co na niego czeka? Wielka impreza, wielka feta, która leczy u jednych kompleksy ciągłego przegrywania, u innych jest okazją do nabijania politycznych punktów, a dla większości stworzyła okazję do przedłużenia karnawału. Setki ludzi wiwatujących pod specjalnie przygotowaną sceną z profesjonalnym nagłośnieniem i światłami, no i z równie profesjonalną obstawą. Gra orkiestra i są przemówienia (przyjechali urzędnicy nawet z Warszawy, a jakże). No i jest wielki tort…
Wśród owacji, zdjęć i autografów wręczano też temu młodemu chłopakowi prezenty. A wśród nich jeden jakiś taki dziwny: różaniec zrobiony przez niedawno zmarłego mistrza olimpijskiego w boksie – Mariana Kasprzyka.
Po drugie: św. MAKSYMILIAN KOLBE.
Niby wszyscy wiedzą, kto to. Niby… To niby, czy inaczej mówiąc: jakby – stało się wyznacznikiem polskiej intelektualnej bylejakości. I to nie tylko chodzi o osoby duchowne, o męczenników (kto w ogole rozumie dzisiaj słowo: „męczennik”?) – problem dotyczy i naszych królów i legionistów Piłsudskiego, i polskich Kresów, i Wołynia, i Ziem Odzyskanych, i artystów, i inżynierów, i w ogóle podstawowej wiedzy o tym, kim ja jestem.
Oj, Bełza byłby zaszokowany!
Jaki Bełza? – zapytacie. No ten – Władysław – autor może najpiękniejszego wyznania polskości.
Nie mogę tego tutaj nie przywołać. Zresztą doskonale pasuje do myśli, którymi się z Wami dzielę.
Już sam tytuł jest bardzo zobowiązujący:
Katechizm polskiego dziecka
Kto ty jesteś?
— Polak mały.
— Jaki znak twój?
— Orzeł biały.
— Gdzie ty mieszkasz?
— Między swemi.
— W jakim kraju?
— W polskiej ziemi.
— Czym ta ziemia?
— Mą Ojczyzną.
— Czym zdobyta?
— Krwią i blizną.
— Czy ją kochasz?
— Kocham szczerze.
— A w co wierzysz?
— W Polskę wierzę.
— Coś ty dla niej?
— Wdzięczne dziecię.
— Coś jej winien?
— Oddać życie.
Ciekawe czy Kacper Tomasiak zna ten wiersz…
Myślę, że Rajmund Kolbe znał go na pewno. I na pewno rozumiał. Nic dziwnego, że tak, a nie inaczej wyglądał jego zakonne życie, aż do męczeńskiej śmierci w Auschwitz. Całe jego franciszkańskie powołanie było walką, choć może nie o medale, ale o coś dużo bardziej ważnego, choć niedostrzeganego. On walczył o ludzkie dusze, o ich zbawienie. Kiedy, w roku 1917, przerażony pochodem masonów w Rzymie deklarujących kulturowe podbicie Watykanu, wraz z paroma współbraćmi założył Rycerstwo Niepokalanej (tak, tak – to bardzo istotne we kontekście masońskiego planu niszczenia Kościoła, że w myśleniu ojca Maksymiliana była Matka Boża, czyli ta, która zdepcze głowę węża” (czytaj: szatana).
To wtedy powstała ta słynna modlitwa , którą dopowiadamy kolejne tajemnice Różańca św. , modlitwa, posoborowi rewolucjoniści wewnątrz Kościoła zmienili, aby nie urażać tych, którzy chcą „rządzić światem”. W oryginale brzmi to tak:
O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za tymi, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do niebie nie uciekają, a szczególnie za masonami i poleconymi Tobie.
Ciekawe czy twórcy filmu „Triumf serca” znają ten akt strzelisty ojca Maksymiliana? Czy w ogóle odmawiają różaniec?
Bo jeżeli nie, to zrozumiałe są bluźniercze przesłania jakie ten film ze sobą niesie. Na czele ze sceną balu w Niebie (tak, tak – mamy coś w rodzaju uczy weselnej), gdzie w rytm żydowskiej muzyki wszyscy ekumenicznie się radują i fraternizują. To nie jedyne nadużycie, nie jedyna „głupota” jaką ten obraz filmowy w sobie zawiera. A jednocześnie, jakiż to ma lans, jakąż promocją i tutaj i za oceanem. Już tylko to – ta promocja oraz ochy i achy nad dziełem Amerykanina – Anthony’ego D’Ambrosio, powinny nas zastanawiać… Przecież ten świat walczy z wiarą prawdziwą, skąd nagle tyle atencji do polskiego franciszkanina? I to do osoby definiowanej przez zachodni mainstream jako antysemita.
I Jeszcze jedno: w tym filmie rolę Ojca Kolbego kreuje Marcin Kwaśny, skądinąd tarnowianin. Znam Marcina; znam jego wypowiedzi o nawróceniu (zresztą opowiadał mi o tym trochę zanim jeszcze zaczął o tym mówić do kamer). Tak, mam obiekcje, do medziugorskich podstaw wiary, niemniej cieszyłem się razem z Marcinem jego przemianą. No, ale jakże on mógł teraz zaakceptować siebie w takim filmie?
Myślicie Państwo, że to tylko narzekanie? Naprawdę tak myślicie?
Paniom rączki całuję!
Panom ściskam prawicę!













1 komentarz. Dodaj komentarz
Dziękuję za kolejny wykład – uświadamiający i otwierający oczy na wiele oczywistych spraw i wydarzeń . Pozdrawiam