W całym tym nieszczęściu pocieszam się myślą, że królów było tylko trzech. A właściwie mędrców, bo postępują z Polakami dokładnie tak, jak Chrystus postępuje z zatwardziałymi grzesznikami: kiedy nic nie działa, żadne napomnienia nie pomagają, wtedy spełnia wszystkie ich życzenia… Ale wróćmy do pocieszenia, że królów było tylko trzech. Kto jeszcze pamięta Ryszarda Petru, który naliczył się tych króli sześciu? Aż strach pomyśleć, co mu przyniosło w darze dodatkowych trzech. Był jeszcze taki poseł Platformy, który znał trzech króli z imienia: zwali się oni: Kacper, Melchior i Belzebub… Pamiętacie to Państwo? No cóż, każde środowisko ma takiego króla, na jakiego zasługuje, ale ja tam bym nie chciał, by przychodził do mnie Belzebub.
A swoją drogą – nawet sowieci przywiezieni na tankach i poprzebierani za Polaków, z polskimi nazwiskami, takoż nawet Żydzi i Ukraińcy, czasem z dokumentem swojej polskiej ofiary – potrafili szybko liznąć nieco polskiej i katolickiej kultury, żeby wiedzieć, ilu było króli, jak się nazywali, a nawet nauczyć się na pamięć Ojcze Nasz. Więc nie wiem, z jakiego kosmosu ci przedstawiciele środowisk lewicowo-liberalnych, rządzących dziś Polską przybyli i jaki trzeba mieć mental, żeby przez całe życie nie przyswoić sobie tak fundamentalne podstawy kodu kulturowego w kraju, w którym się żyje. Ostatnią grupą społeczną, która sobie tego nie przyswoiła, byli ortodoksyjni Żydzi przed II wojną światową, też nie asymilujący się w polskiej kulturze i też odklejeni od rzeczywistości jak zapomniany dziś Petru, z jego partyjką wystruganą z banana, co już na starcie miała kilkanaście procent w mediach głównego ścieku; czy ten drugi poseł Platformy, którego nazwiska już nie pamiętam.
Skoro zatem już uzgodniliśmy sobie, co Trzej Królowie niosą w darze na nowy 2026 rok, chciałem się Państwa zapytać, jakie są Wasze prognozy i czego Wy się po tym roku spodziewacie?
Na zdjęciu: Trzej Eko-Królowie neutralnie światopoglądowo i płciowo, którzy nikogo nie obrażają.
Mirosław Poświatowski











