Ilustracja: Aleksander Sochaczewski, Pożegnanie Europy, 1894, domena publiczna
Dziś Dzień Sybiraka
Tę datę zna chyba każdy Polak. Był 17 września 1939 roku, kiedy około godziny czwartej nad ranem Związek Sowiecki napadł na Polskę. Taki był efekt tajnego porozumienia z niemiecką III Rzeszą, w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow. Nie powinniśmy też zapominać przy tej okazji o tym, iż „Dzień zwycięstwa” nad hitleryzmem Rosja celebruje po dziś dzień, zupełnie zapominając o swojej intensywnej współpracy z Niemcami i o wspólnym rozbiorze Polski podczas II wojny światowej. Natomiast w oczach przeciętnego Rosjanina, jego kraj, jego rodacy – to „wyzwoliciele” niewdzięcznych Polaków, którzy nie chcą zapomnieć ani katyńskiej zbrodni, ani masowych zsyłek, katowni NKWD, ani anektowania Kresów czy niewoli PRL-u. Ale „Dzień Sybiraka”, od 2013 roku będący oficjalnym świętem państwowym, to nie tylko wiek XX-ty, ale i długi ciąg pokoleń polskich patriotów, wywożonych w głąb Rosji już od XVII wieku. Najpierw byli to jeńcy wojenni, po 1768 roku konfederaci barscy, następnie powstańcy, szczególnie ci z okresu Powstania Styczniowego. I jest coś smutnego w fakcie, że przyjmując rzeszę migrantów czy to z Ukrainy, czy z krajów znajdujących się nawet poza naszym kontynentem, żaden z polskich rządów nie potrafił należycie zadbać o czekających na powrót repatriantów, potomków polskich zesłańców. W sztafecie pokoleń jesteśmy to im winni.











