REKLAMA (B02A1)

Brak komentarzy

87. rocznica śmierci Romana Dmowskiego – refleksja

„Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia, zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości (…). Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie” – te słowa Romana Dmowskiego, głównego twórcy Narodowej Demokracji i jednego z Ojców Niepodległości (razem z Ignacym Janem Paderewskim był delegatem odradzającej się Polski na konferencji pokojowej w Paryżu po I wojnie światowej) – warto wciąż i wciąż przypominać naszym politykom wszystkich opcji. Okazja jest ku temu szczególna, bo dziś, 2 stycznia, przypada 87. rocznica śmierci wielkiego Polaka (1939r.). Choć w przypadku niektórych z naszych polityków i „polityczek” , nie wiem czy jest sens im o tym przypominać, jeśli wydają się oni, w swych słowach, ale przede wszystkim czynach – nie czuć żadnych związków z polskością, wręcz się jej wstydząc („Polska to nienormalność”)… W zasadzie patrząc na rozmaitych „zdRadków” i wszelakiej maści „feministry” od odczyniania uroków klimatycznych, czy od deformy edukacji, poupychane w swych „vaginetach”, bardziej od zacytowanych „Myśli nowoczesnego Polaka” (1903), pasuje do nich inny cytat – drogowskaz: „jeślić cnotka przeszkadza, to ją wycharknij”. Tymi słowy zwracał się do Kmicica pułkownik Kuklinowski, pozbawiony sumienia i przywiązania do Ojczyzny zdrajca wysługujący się obcym, na łamach „Potopu” Henryka Sienkiewicza. Ale nie wiem, czy współczesny uczeń się z tym dziedzictwem zapozna, skoro na maturze wymagana jest już jedynie znajomość wybranych fragmentów tego dzieła. Nie wiem też, czy Roman Dmowski ostał się w programie nauczania i czy nie jest odpowiednio „prostowany” prawomyślnym batożeniem feminizmu i internacjonalizmu, żeby uczeń już zawsze wiedział, że na wszelki wypadek o Dmowskim lepiej nie wspominać.

Szczególnie obecnym rządzącym, jak wiadomo, słowo „naród” źle się kojarzy i pachnie „faszyzmem”, a już wznieść okrzyk „Polska dla Polaków” to zbrodnia straszliwa. A dla kogo ma być, dla Niemców? Czy może dla Żydów? A może dla Ukraińców? A słowo naród – czyż nie jesteśmy narodem polskim, pielgrzymującym przez wieki? Wiem, że niektórzy najchętniej w rubryce „narodowość” wpisaliby sobie „internacjonalista”, tak jak ich fizyczni czy duchowi przodkowie jeszcze nie tak dawno chętnie wpisaliby sobie „człowiek sowiecki”. Że ich kompleksem jest chęć zatarcia polskich korzeni, by dumnie nazywać się „Europejczykiem”, a w swoim mniemaniu tym większymi są Europejczykami, im bardziej wszystko co polskie splugawią, nie wiedząc, że w oczach poklepujących ich po ramieniu obcokrajowców, na tym większą zasługują pogardę.

My, ludzie myślący kategoriami narodowymi, nie musimy zamazywać swojej polskości żeby czuć się „Europejczykami”, podczas gdy rządzące elitki w swej ojkofobii mylą pojęcie bycia „Europejczykiem” z pojęciem bycia „Unijczykiem”, nie zdając sobie sprawy z faktu, że te dwa pojęcia stoją ze sobą w jaskrawej sprzeczności. Unia Europejska wstydzi się swojego europejskiego dziedzictwa, i jeśli już gdzieś go szukać – to właśnie w Polsce, w środowiskach narodowych, w tych sferach, które czują ciągłość ze spuścizną, która kształtowała chrześcijańską, a zwłaszcza katolicką Europę i dało jej narodom awans cywilizacyjny.

Dlatego bliższy mi Dmowski niż komunista Spinelli, współtwórca utopijnego kształtu Unii Europejskiej, przeciwnik istnienia państw narodowych, czyli tego, co wytworzyło się w sposób naturalny. „Kwestia, która najpierw musi zostać rozwiązana – bez niej bowiem nie jest możliwy żaden postęp – dotyczy ostatecznego zniesienia podziału Europy na państwa narodowe. (…) Aby odpowiedzieć na nasze potrzeby, europejska rewolucja musi być socjalistyczna. (…) Prywatna własność ma być likwidowana, ograniczana, korygowana albo rozszerzana w zależności od sytuacji, nie zaś dogmatycznie, dla zasady.” – to fragmenty jego „Manifestu z Ventotene”.

Stokroć bliższa jest mi wizja Romana Dmowskiego. To Polska jest moją Ojczyzną – a nie socjalistyczna międzynarodówka uzurpatorów. Polski jest mój świat wartości – z jego katolickim dziedzictwem. Nie odczuwam wspólnoty z quasi-totalitarnym tworem, pragnącym regulować wszystkie dziedziny życia, opartym na „antywartościach”. I mam polskie obowiązki. A o tym, jak mają żyć Polacy – powinni decydować Polacy właśnie, dumni suwerenowie, – nie zaś namiestnicy obcych interesów, częstokroć z podwójnymi obywatelstwami, posadowieni na ministerialnych stanowiskach.

Zdaniem Dmowskiego katolicyzm tkwił w istocie polskości, choć ponoć on sam bardziej traktował go jako „wiarę ojców”, a do praktyk religijnych powrócił dopiero pod koniec życia. Współtwórca ruchu narodowego i jeden z ojców naszej niepodległości w pełni zasługuje na nasz szacunek, na naszą pamięć. I pamięć o tym, że mamy „obowiązki polskie”. „Są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka”.

Mirosław Poświatowski

Foto – Roman Dmowski, 1919; źródło: Harris & Ewing – zasoby  Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych, wikipedia, domena publiczna

Żródło: opracowanie własne
Autor: Mirosław Poświatowski
Kategorie: Aktualności, Kultura, Polityka
REKLAMA (B02A2)

Materiały, które mogą Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wpisać prawidłowy adres e-mail.
Aby kontynuować, musisz zaakceptować warunki

Zobacz podobne
Promowane wydarzenia
Brak wyników.
REKLAMA (B02A3)

STARnowa.tv | Telewizja z charakterem!
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.